wtorek, 25 lipca 2017

Gratipay – Wspomóż Firmy i projekty Open Source

Prawdopodobnie większość z was słyszała wcześniej o Patreonie. Usługa przedstawiona w tym wpisie ma bardzo podobną funkcję do wspomnianego wcześniej serwisu z tą różnicą, że skupia się wyłącznie na projektach Open Source.
Na ich stronie można znaleźć długą listę projektów, które można wesprzeć finansowo przy użyciu szerokiego wachlarza opcji płatności.
Istnieje możliwość ustawienia stałej kwoty, która jest pobierana tygodniowo. Minimalną kwotą jest 1¢, aż to $1000.



Co z kwestiami bezpieczeństwa?
Wszystkie projekty znajdujące się na liście są zweryfikowane przez Gratipay. Poza tym nie spodziewam się, by ktoś wsparł jakikolwiek projekt po samym ujrzeniu go na liście. Twórcy serwisu twierdzą, że wszystkie transakcje są także bezpieczne od strony technicznej. Czy im wierzę? Zdecydowanie najpierw poczekam, aż projekt dojrzeje.

Jak zarabiają na tym pieniądze?
Gratipay nie czerpie żadnych zysków z tytułu pośredniczenia w transakcjach finansowych.
Obecnie jedynym sposobem wsparcia projektu jest... dotacja na ich stronie projektu.

poniedziałek, 24 lipca 2017

Jak zainstalować Yunit - fork Unity 8 na Ubuntu

W tym krótkim poradniku opiszę dokładnie jak zainstalować Yunit na Ubuntu 16.04. Yunit jest forkiem Unity 8, które zostało porzucone przez Canonical prawdopodobnie ze względów finansowych. Link do reddita projektu znajduje się tutaj.


Instrukcja instalacji:
UWAGA: Podczas instalacji zostaniecie poproszeni o wybranie menadżera logowania. Zalecane jest wybranie LightDM.

wget -qO - https://archive.yunit.io/yunit.gpg.key | sudo apt-key add
echo 'deb [arch=amd64] http://archive.yunit.io/ubuntu/ xenial main' | sudo tee /etc/apt/sources.list.d/yunit.list
echo 'deb-src http://archive.yunit.io/ubuntu/ xenial main' | sudo tee --append /etc/apt/sources.list.d/yunit.list
sudo apt update
sudo apt upgrade
sudo apt install yunit-desktop

Powyższa metoda instalacji została przetestowana na Ubuntu 16.04 i 17.04.

niedziela, 23 lipca 2017

Jak zainstalować 35 najlepszych motywów dla Ubuntu za pomocą jednego skryptu.

Na GitHUbie pojawił się ciekawy skrypt, który automatycznie pobierze i zainstaluje najpopularniejsze motywy dla Ubuntu.
Skrypt wspiera wiele wersji GNOME zaczynając od 3.18, aż do najnowszej wersji oznaczonej numerkiem 3.24.

Aby zmienić motyw, uruchom GNOME Tweak Tool i przejdź to zakładki Appearance/Wygląd.

Wspierane motywy:
Adapta
Adwaita Tweaks
Arc (Firefox themes: Arc, Arc Darker, Arc Dark)
Arc-Flatabulous
Arc-Red
Blue-Face
Breeze
Candra (GNOME 3.20+ only)
Ceti-2 (GNOME 3.18 only)
Chrome-OS
Ciliora-Secunda
Ciliora-Tertia
Cloak (GNOME 3.20+ only)
DeLorean Dark (GNOME 3.18 only)
EvoPop
Flat-Plat
Flatabulous (GNOME 3.18 only)
Flattiance (GNOME 3.18 only)
Fresh-Finesse
Greybird
macOS-Sierra
Minwaita
Numix
OSX-Arc Collection
Paper
Plano (GNOME 3.20+ only)
Pop
Redmond-Themes
United GNOME (GNOME 3.20+ only)
Unity7
Unity8
Vertex
Vimix
Yosembiance (GNOME 3.18 only)
Zuki

Instalacja motywów
Jeżeli zainstalowałeś którykolwiek z wymienionych powyżej motywów ręcznie, zostaną one zastąpione przez wersje pobrane przez ten skrypt. Zalecałbym wykonanie backupu wszystkich motyów przed uruchomieniem skryptu. Pozostałe motywy pozostaną nienaruszone.
Mała uwaga z mojej strony: skrypt instaluje sporo zależności (na przykład SASS jest używany do skompilowania CSSa oraz InkScape w celu renderowania obrazów motywów).

Instrukcja instalacji dla Ubuntu:
sudo apt update
sudo apt install git
git clone https://github.com/tliron/install-gnome-themes ~/install-gnome-themes
~/install-gnome-themes/install-gnome-themes
Aby zaktualizować skrypt do najnowszej wersji:

sudo apt update
cd ~/install-gnome-themes
git pull


piątek, 21 lipca 2017

Ty także możesz mieć wpływ na rozwój Ubuntu!


W Canonical postanowiono stworzyć ankietę, w której użytkownicy są pytani, jakie standardowe aplikacje ich zdaniem powinny znaleźć się w przyszłym wydaniu LTS oznaczonym jako 18.04. Padają w niej głównie pytania o preferowaną przeglądarkę, klienta email, terminal, IDE, edytor tekstu, pakiet biurowy, odtwarzacz muzyki/wideo, przeglądarkę obrazów i wiele więcej. Można dodawać także swoje propozycje aplikacji, które nie znajdują się w tych kategoriach, jednak nie liczyłbym na duży sukces w próbie forsowania jakichkolwiek szalonych pomysłów. Wraz z przejściem z Unity na GNOME w Ubuntu 17.10 prawdopodobnie pojawi się wiele standardowych aplikacji charakterystycznych dla tego środowiska, jednakże obserwacja poczynań zespołu Marka Shuttlewortha w przyszłych wydaniach Ubuntu może okazać się interesująca. Bardzo ciekawi mnie także, czy deweloperzy zdecydują się na porzucenie przeglądarki Firefox na rzecz Chrome/Chromium, o co są proszeni przez społeczność od lat.

Dla osób chcących wziąć udział w ankiecie, polecam zajrzenie pod ten adres.

środa, 19 lipca 2017

Życie po Unity - jak przetrwać śmierć ulubionego środowiska graficznego

Przyznaję się bez wstydu, że przez większość mojego linuksowego życia używałem standardowego Ubuntu z Unity. I właściwie bardzo lubiłem zarówno tą dystrybucję, jak i jej środowisko graficzne. Moim pierwszym  kontaktem z pingwinkiem był Knoppix dołączony do mojego laptopa, który wówczas bardzo mnie zaintrygował, jednak ze względu na fakt, że system uruchamiany był z płyty CD (co uważałem za bardzo uciążliwe), nie poużywałem go zbyt długo. Chwilę później miałem okazję przetestować Mandrake zainstalowany na komputerze kolegi, a kilka miesięcy później na mojej maszynie zagościła Mandriva ze środowiskiem KDE. Było to to dla mnie bardzo ciekawe doświadczenie i wniosło pewien powiew świeżości w porównaniu do skostniałego Windowsa XP i 2000, których wówczas używałem.



Jednak po pewnym czasie użytkowania zadałem sobie pytanie: „Czy ten system aby na pewno działa na mojej maszynie szybciej niż Windows?” Przełączałem się pomiędzy Windowsem XP i Mandrivą i niestety moje obawy potwierdziły się - Windows był zdecydowanie szybszy. Nie chciałem jednak rezygnować z linuksa, ponieważ pracowało mi się na nim bardzo dobrze. Zacząłem szukać szybszej alternatywy, która jednak nadal pozostawała przyjazna nowym użytkownikom. W wybór padł Ubuntu ze względu na dobrą opinię na przeróżnych forach poświęconej tematyce FOSS.



Udało mi się załapać na ostatnią wersję wspierającą GNOME 2. Całość działała bardzo szybko, jednak używając tej dystrybucji nie czułem się jakbym używał nowoczesnego systemu operacyjnego. Wyglądało to dla mnie trochę tak, jakbym cofnął się do czasów windows 98 zarówno pod względem dostępnego oprogramowania, jak i przeróżnych animacji. Dodam także, że nie wiedziałem wówczas o projektach typu Beryl/Compiz, czy też innych odmianach tej dystrybucji takich jak chociażby Kubuntu.



W chwili zapowiedzenia przez Canonical stworzenia nowego środowiska graficznego prawdopodobnie jako jedna z nielicznych osób zareagowałem z entuzjazmem widząc pierwsze screeny ukazujące Unity. Moje wrażenia nie zmieniły się w chwili zainstalowania systemu na moim sprzęcie. Wszystko działało dostatecznie szybko i po raz pierwszy używając pingwinka czułem, że używam czegoś, co wyglądało znacznie bardziej nowocześnie, niż Windows. Z pewnością nie było to środowisko dopracowane, jednak w moim przypadku ustrzegłem się wielu błędów, które zgłaszali w tamtym czasie użytkownicy. Chyba miałem szczęście.


Z biegiem czasu nabrałem nieco więcej wiedzy i doświadczenia, co oczywiście przełożyło się na zwiększone zainteresowanie nowymi dystrybucjami i przyczyniło się do rozwoju choroby, na którą cierpi obecnie większość użytkowników - tzw. „distrohopping” gdzie potrafiłem zmieniać dystrybucję średnio trzy razy w tygodniu. Zawsze jednak wracałem do Ubuntu jako systemu, w którym „po prostu wszystko działało”. Nie było idealnie, jednak chyba najbardziej używalnie. Oczywiście zdarzały się momenty, gdzie mówiłem sobie, że na pewno do Ubuntu nie wrócę, zawsze jednak znajdowałem w danej dystrybucji coś, co dyskwalifikowało ją w moich oczach. Obecnie na moich głównych maszynach używam zarówno macOS, jak i Ubuntu oraz Debiana w wersji testing.

Unity bardzo ceniłem sobie za stabilność, której w końcu po wielu latach się doczekało, funkcje takie jak HUD czy globalne menu znane chociażby z macOS i umiarkowaną customizację. Dlaczego ceniłem środowisko graficzne za umiarkowaną możliwość zmiany wyglądu? Ponieważ gdy mam zbyt wiele opcji zwykle zaczynam zmieniać każdy, nawet najdrobniejszy element interfejsu do momentu aż całość przestaje wyglądać ładnie i użytecznie, a w ekstremalnych przypadkach - przestaje działać w ogóle.

Mój dawny pulpit


Bardzo zatem zmartwiła mnie wiadomość o zaprzestaniu przez Canonical prac nad Unity 7 i 8. Natychmiast po usłyszeniu tej informacji zacząłem weryfikować jej prawdziwość. Wiele osób, w tym także pracujących w zagranicznej prasie poświęconej tej tematyce zaczęło się zastanawiać, czy nie jest to przypadkiem jakaś forma spóźnionego prima aprilisowego żartu. Niestety informacje zostały potwierdzone kilka godzin później przez samego Marka Shuttlewortha.

Jako osoba mocno przywiązana do Unity i znająca dynamikę społeczności Open Source z ciekawości zacząłem poszukiwać zapowiedzi stworzenia forka Unity i nie zawiodłem się - deweloperzy Marquis Kurt, Andrea del Sarto, Jott Wee wraz z Michaelem Tunnelem zapowiedzieli stworzenie projektu Artemis, o którym więcej możecie poczytać tutaj. Osobiście mam nadzieję, że doczekamy się funkcjonalnej kontynuacji tego bardzo ciekawego moim zdaniem środowiska graficznego. Pozostaje nam trzymanie kciuków za deweloperów.

wtorek, 20 września 2016

Firefox 49 wydany

Deweloperzy z Mozilli nie mieli tym razem łatwego zadania. Premiera liska została opóźniona o tydzień ze względu na wykryte w ostatniej chwili liczne błędy. Według informacji udzielonej przez Davida Bryanta z fundacji Mozilla, były one na tyle poważne, że wymagały przepisania znacznej części kodu. Pomimo tych trudności w dniu dzisiejszym Firefox 49 ujrzał światło dzienne.


Oto kilka najważniejszych zmian istotnych dla zwykłego użytkownika:
  • Poprawiony tryb czytelni.
  • Usprawniona wydajność odtwarzania audio i wideo w HTML5 dla urządzeń bez wsparcia dla akceleracji sprzętowej.
  • Silnik renderowania czcionek Graphite2 jest teraz domyślnie uruchomiony.
  • Wsparcie dla API syntezatora mowy.
Przeglądarka została także wzbogacona o liczne narzędzia deweloperskie, usprawniono także obsługę tych obecnie dosępnych.
Firefox 49 jest już dostępny do pobrania na oficjalnej stronie fundacji Mozilla.

Źródło: The Mozilla Foundation

piątek, 16 września 2016

Linuksowi gracze, przygotujcie swoje maszyny (i portfele) - Deus Ex: Mankind Divided nadchodzi!

Feral Interactive zapowiedziało wydanie gry Deus Ex: Mankind Divided w wersji na Linuksa i macOS.



Przyzwyczajony do traktowania linuksowych graczy po macoszemu przez niemal wszystkich znaczących producentów gier, poczułem się przyjemnie zaskoczony widząc tę informację na stronie studia. W zaledwie miesiąc po wydaniu tego tytułu na wszystkich popularnych platformach dla graczy, takich jak Windows, Xbox One i PlayStation 4, deweloperzy zapowiedzieli wypuszczenie natywnej wersji dla systemów z pod znaku jabłka i pingwina.

Panowie z Feral Interactive znani są głównie z wydawania solidnych portów gier klasy AAA na Linuksa i macOS. To dzięki nim użytkownicy pingwina mogą raczyć się tytułami takimi jak Tomb Raider, Alien: Isolation, Company of Heroes i wieloma innymi, równie ciekawymi produkcjami. Jest to największe tego typu studio w swojej branży.

Według informacji dostępnych na stronie feralinteractive.com, studio planuje wydać grę jeszcze w tym roku. Żadne bardziej szczegółowe informacje nie zostały jeszcze udostępnione, przypuszczam jednak, że gra zostanie wydana na przełomie listopada i grudnia bieżącego roku. Dlaczego tak twierdzę? Wypuszczenie produktu na rynek w okresie przedświątecznym z biznesowego punktu widzenia jest z reguły dobrym pomysłem.

Nazwanie mnie graczem byłoby z pewnością sporym nadużyciem, jednak bardzo cieszy mnie stały wzrost zainteresowania producentów wydawaniem poważnych tytułów dla graczy na naszą ukochaną platformę.

Gra będzie dostępna do kupienia na Steam za $49.99.

Źródło: Feral Interactive

czwartek, 15 września 2016

[RECENZJA] Linux Mint 18 Cinnamon - Zawiedzionych nadziei cią dalszy

30 czerwca Linux Mint doczekał się swojej osiemnastej odsłony. W chwili, gdy piszę te słowa od czasu premiery minęło już nieco ponad dwa miesiące. Uznałem zatem, że jest to zatem całkiem rozsądny moment, by wyrazić swoją opinię na temat najnowszego dzieła powstałego pod przewodnictwem Clementa Lefebvre. Muszę przyznać, że podobnie jak wielu użytkowników czekałem na wydanie wersji finalnej z niemałym zniecierpliwieniem. Bardzo często przeskakuję z jednej dystrybucji na drugą, jednak zawsze ostatecznie wracam do Ubuntu lub Minta głównie ze względu na ich dotychczasową przewidywalność i niezawodność.

Deweloperzy nie mieli tym razem łatwego zadania - musieli oni zbudować swoją dystrybucję na najbardziej niedopracowanej wersji LTS, jaką dotychczas wydał Canonical - Ubuntu 16.04. Pobierając obraz iso zastanawiałem się jak bardzo wpłynie to na ostateczny kształt produktu. Pocieszałem się myślą, że niektóre bugi zostały zapewne już naprawione, jednak niepewność pozostała.

Stabilność systemu
Po zainstalowaniu dystrybucji moje obawy okazały się zupełnie bezpodstawne. Z niemałą radością stwierdziłem, całość działa płynnie i nie zawiesza się. Ominął mnie także problem niepoprawnie działającego network managera, którego osobiście doświadczyłem podczas korzystania z Ubuntu. Cóż więcej mogę dodać - wszystko działało jak należy.

Środowisko graficzne
Cinnamon stał się moim ulubionym środowiskiem graficznym od samego dnia premiery w roku 2011. Od tego czasu doczekał się wielu usprawnień i optymalizacji. Deweloperzy chwalą się obniżeniem zapotrzebowania na zasoby i w konsekwencji przedłużeniem czasu pracy na baterii. Dodano także nowe animacje, które z założenia mają umilić użytkownikowi obcowanie z pulpitem. Osobiście bardzo je lubię. Nie są one zbyt długie i skomplikowane i w żadnym wypadku nie rozpraszały mojej uwagi. Jeżeli jednak one nam się znudzą, istnieje możliwość ich całkowitego wyłączenia.

Bezpieczeństwo
Twórcy Minta za najwyższy priorytet stawiali sobie wygodę użytkownika, niestety często kosztem bezpieczeństwa. Większość bardziej zaawansowanych użytkowników doskonale zdaje sobie sprawę z praktyk, jakie stosują deweloperzy w celu zminimalizowania wystąpienia wszelkich powodów do frustracji dla potencjalnego użytkownika. Jedną z najbardziej przeze mnie nielubianych jest domyślne wyłączenie aktualizacji dla niektórych pakietów systemowych. Moje zaufanie nie zwiększyło się także po ostatnich atakach na forum Minta, gdzie na szczęście skasowałem swoje konto dawno temu.

Problemy
Po około dwóch miesiącach nagle i bez ostrzeżenia przestał uruchamiać się Firefox. Terminal zwracał tylko informacje o błędach w GTK. System nie był aktualizowany przed wystąpieniem tego błędu, późniejsza aktualizacja i reinstalacja liska także nie pomogła. Na dodatek Cinnamon swoją dawną żwawość i często powodował konieczność restartowania x-serwera, lub nawet całego systemu. Nie chciało mi się wnikać, czy wina leżała po stronie aplikacji czy też dystrybucji, jednak na tym postanowiłem zakończyć moją przygodę z miętówką. Wychodzę z założenia, że mój czas jest dla mnie zbyt cenny, by marnować go na naprawianie nawet najbardziej błahych problemów.

Podsumowanie
Czy poleciłbym Linux Mint 18 innemu użytkownikowi? Tak, ponieważ nadal uważam go za solidny system operacyjny ze spójnym i dobrze wyglądającym interfejsem. Problemy, których doświadczyłem prawdopodobnie były spowodowane przeze mnie i/lub moją konfigurację sprzętową. Radziłbym natomiast dla pewności poczekać na wersję 18.1, jeżeli twórcy mają zamiar takową wydać. Podczas instalacji miałem cichą nadzieję, że będę mógł ostatecznie zaprzestać ciągłej zmiany dystrybucji i w konsekwencji zwiększyć swoją produktywność podczas korzystania z komputera. Niestety w moim przypadku ten moment jeszcze nie nadszedł.

Ostatecznie zrezygnowałem z Minta na rzecz... Debiana. O mojej przygodzie związanej z użytkowaniem tego systemu napiszę w najbliższej przyszłości.

#Linux #Blog

wtorek, 13 września 2016

Canonical naruszył prawa autorskie studia filmowego Paramount

Nie, autor tego wpisu nie jest pod wpływem żadnych podejrzanych środków.

Plik torrent zawierający obraz iso z Ubuntu został usunięty z listy wyszukiwania Google za "naruszenie praw autorskich" do filmu Transformers.

Nie jest żadną tajemnicą, że każdego roku branża rozrywkowa traci miliony dolarów z powodu piractwa. Z tego też powodu właściciele praw autorskich bronią się przed nielegalnym pobieraniem owoców ich pracy wszelkimi dostępnymi metodami. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że jedno z pism z prośbą o usunięcie "nielegalnego torrentu" dotyczyło Ubuntu 12.04 LTS.

Proszę?!
Z bliżej nieznanego powodu prawnicy zatrudnieni przez Paramount Pictures zastosowali takie pismo w przypadku iso zawierającego alternatywny obraz instalacyjny tej najpopularniejszej dystrybucji linuksa. Panowie w garniturach błędnie założyli, że znajduje się na nim film Transformers: Wiek Zagłady. Na stronach i forach społeczności natychmist zawrzało od użytkowników wymyślających przeróżne teorie spiskowe, jakoby złe korporacje chciały w ten sposób zniszczyć te ostatnie bastiony wolności znajdujące się na dyskach ich komputerów.

Błędy są rzeczą ludzką. I nie tylko.
Moim zdaniem nie ma najmniejszych powodów do paniki. Osobiście podejrzewam, że cała procedura wyszukiwania nielegalnych plików opiera się o system dedykowanych botów, który na pewno nie jest nieomylny. Dziwi mnie tylko fakt, że w mało której z głów z tych "technicznych" użytkowników zrodziła się podobna idea.

Na koniec mała ciekawostka: W ubiegłym tygodniu studio Warner Bros. wysłało do Google podobne pismo z prośbą o usunięcie wpisu dotyczącego... ich własnej strony. Ktoś tu chyba źle napisał algorytm...

Źródło: TorrentFreak

poniedziałek, 12 września 2016

Gry z Windows na Chromebooku? Żaden problem!

Deweloperzy z CodeWeavers przeportowali CrossOver na Androida.

Technologia CrossOver jest zamkniętym rozwiązaniem ułatwiającym użytkownikom uruchomienie aplikacji i gier napisanych na platformę Windows, bazującym w znacznej mierze na projekcie wine.
Niestety narzędzie nadal pozostaje we wczesnej fazie rozwoju i obecnie jest dostępne tylko za pośrednictwem systemu zaproszeń. Aktualnie wspierane są wyłącznie urządzenia z procesorami Intela.

Jim Mendenhall ze strony Starry Hope nagrał krótki film ukazujący uruchomioną aplikację Steam w wersji dla systemu Microsoftu, działającą na Chrome OS  za pośrednictwem CrossOver pracującym pod kontrolą technoligii wirtualizacji Androida.

Źródło: OMG!CHROME!

niedziela, 11 września 2016

Wydano nową wersję KDE Frameworks

Na początku bieżącego weekendu deweloperzy ze stajni KDE ogłosili wydanie KDE Frameworks w wersji 5.26.

Na liście istotnych zmian znalazł się między innymi odświeżony zestaw standardowych ikon (Breeze), ulepszony wirtualny system plików KIO, mocno poprawiony wbudowany edytor tekstu KTextEditor wraz z wieloma drobniejszymi poprawkami w PlasmaFramework.

Bardziej szczegółową listę zmian można znaleźć na KDE.org.


Źródło: Phoronix

sobota, 10 września 2016

elementary OS 0.4 Loki wydane

W dniu wczorajszym
światło dzienne ujrzała najnowsza wersja systemu elementary OS - moim zdaniem jedyna dystrybucja oparta o Ubuntu, która różni się od pierwowzoru czymś więcej, niż zmienionym środowiskiem graficznym i zestawem załączonego oprogramowania.

Odpowiednia akcja marketingowa to podstawa.
Autorzy dystrybucji z pewnością zadbali o odpowiedni rozgłos. Przygotowano krótki event na najpopularniejszym youtubowym kanale poświęconym zagadnieniom Open Source i Free Software - Jupiter Broadcasting, gdzie Chris Fisher wraz z Danielem Foré i Cassidy Jamesem przygotowali krótką prezentację i odpowiedzieli na kilka pytań dotyczących obecnego kierunku rozwoju dystrybucji.

Filozofia Apple w linuksowym wydaniu.
Inspiracja deweloperów przy tworzeniu systemu jest widoczna od chwili, w której spojrzymy na pulpit - podobieństwo do systemu macOS od Apple jest aż nadto widoczne. Wraz z obecnym wydaniem można również dostrzec kolejną cechę, którą odznacza się firma z Cupertino, jest to "ewolucja ponad rewolucją", czyli skupienie się w pierwszej kolejności nad dopracowywaniem podstawowych elementów systemu, a następnie ostrożne wprowadzanie nowych funkcji. Niestety w przypadku poprzednich wydań system niestety nie należał do najstabilniejszych.


Poniżej znajduje się krótka lista istotnych zmian, które zostały podkreślone przez twórców podczas prezentacji:

- Nowa baza systemu (Ubuntu 16.04 LTS).
- Poprawiona responsywność.
- Dłuższy czas pracy na baterii.
- Doskonałe wsparcie dla monitorów o wysokiej rozdzielczości.
- Lepsze wsparcie dla touchpadów.
- Jeszcze lepsza integracja aplikacji ze środowiskiem graficznym.

Liczą się pieniądze.
W roku 2015 twórcy elementary OS zmienili na swojej stronie sposób w jaki można było pobrać dystrybucję. Zaimast bezpośrednich linków HTTP do obrazu iso przed oczyma użytkownika pojawiał się przycisk sugerujący sumę do wpłaty na konto programistów. Istniała możliwość pobrania systemu za darmo, jednak znalezienie jej zostało nieco utrudnione przez autorów, co odbiło się głośnym echem w społeczności FOSS.
Dodatkowo podczas oglądania eventu zaniepokoił mnie jeden szczegół. Daniel Foré po udzieleniu informacji pod jakim adresem można pobrać najnowszą wersję systemu użył zwrotu "You can pay what you want", co świadczy o fakcie, że panowie nadal powielają swój błąd dotyczący kwestii płacenia za system. Oczywiście popieram ideę płacenia za oprogramowanie Open Source, jednak nasza społeczność przyzwyczaiła się do systemu dobrowolnych dotacji, który nie sprawia wrażenia, że podczas pobierania czujemy się jakbyśmy piracili (tfu!) Windowsa.

System jest bardzo ciekawą propozycją dla osób poszukujących prostoty i pozytywnych doznań estetycznych oraz szybkości działania, co powinno poskutkować niemałą popularnością dystrybucji. W moim przypadku istnieje jednak niewielkie prawdopodobieństwo, że znajdzie się ona na moim dysku jako mój główny system. Jednakże nie jest wykluczone, że taki dzień nadejdzie wraz z premierą jej kolejnej wersji, kiedy cały projekt odpowiednio "dojrzeje". Pozostaje mi tylko obserwacja rozwoju dystrybucji, zaś twórcom życzę komercyjnego sukcesu i zmiany nastawienia.

Źródło: Jupiter Broadcasting

czwartek, 8 września 2016

Adobe wznawia wsparcie dla Flash Playera na Linuksa

Ta wiadomość
zaskoczyła prawdopodobnie wszystkich. Adobe zapowiedziało wskrzeszenie Flash Playera dla Linuksa po zaledwie 4 latach od porzucenia wsparcia dla tej platformy.
W roku 2012 przedstawiciele firmy ogłosili, że nie będą dłużej rozwijali swojej wtyczki w wersji NPAPI. Zobowiązali się natomiast do wydawania łatek bezpieczeństwa do roku 2017. Od tej chwili jedynym sposobem na posiadanie nowej wersji wtyczki (bez stosowania nietypowych rozwiązań ze strony użytkownika) było zainstalowanie przeglądarki Google Chrome.

Jednakże w najnowszym oświadczeniu Adobe zaskoczyło użytkowników pingwinka poprzez całkowitą zmianę zdania i dostarczyło najnowszą wersję beta flasha dla Linuksa. Dodatkowo deweloperzy z Adobe zapowiedzieli, że będą regularnie dostarczać aktualizacje dla obu wersji wtyczki (NPAPI raz PPAPI).
Adobe również kocha Linuksa.

Flash Player? Komu to potrzebne?
Szczerze powiedziawszy tą wiadomość (jak zapewne większość z Was) przyjąłem bez większych emocji. Wszystkie strony, które odwiedzam już dawno porzuciły flasha dla wydajniejszego i bezpieczniejszego HTML5. Jeżeli chodzi o kwestię oprogramowania na moim komputerze, zawsze stawiam na minimalizm. Brak konieczności instalacji dodatkowej wtyczki bardzo mnie cieszy i na pewno w moim przypadku nie znajdzie ona zastosowania.

Pomimo faktu, że Adobe planuje wydawać aktualną wersję flasha na nasze systemy, nie będzie to jego pełnoprawny odpowiednik znany z systemów Windows czy też OS X. Nadal nie uświadczymy na naszych komputerach wsparcia dla DRM, przyspieszenia sprzętowego dla GPU, Stage 3D, i wielu innych funkcji w wersji NPAPI na pingwina. Wersja PPAPI natomiast nie zostanie ich pozbawiona.

Dlaczego się na to zdecydowali?
Jeżeli nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Drastycznie spadająca popularność flasha zmusiła Adobe do powiększenia swojej bazy użytkowników od 1% do nawet 3%. Nawet niewielkie spowolnienie tendencji spadkowej poprawi humor inwestorom...

Czy to źle?
Jak już wcześniej wspomniałem, flash nie jest mi do niczego potrzebny. Jednak jestem w pełni świadomy faktu, że linuksa używa wiele osób które mogą go uznać za przydatny. Poszerza to bazę opogramowania dostępną dla naszej platformy i jest to bez wątpienia powód do radości.

czwartek, 7 sierpnia 2014

Zorin OS 9 – Windowsowo i stabilnie.

Wśród wielu dystrybucji linuksowych z pewnością nie brakuje takich, których twórcy za główny cel obrali sobie osoby pragnące rozpocząć swoją przygodę z pingwinkiem, jednak obawiające się  jego „egzotyczności”. Z myślą o nich powstał Zorin OS.

Znaczna grupa ludzi nie lubi zmian, zwłaszcza jeśli chodzi o nowe technologie – doskonale mogliśmy to zauważyć na przykładzie Windows 8 i 8.1, gdzie zastosowanie Modern UI w komputerach wyposażonych w tradycyjną myszkę i klawiaturę okazało się kompletną porażką, co moim zdaniem nie powinno nikogo dziwić. Nie zrozumcie mnie źle – wszystkie pozostałe elementy tego systemu zostały bardzo dobrze przemyślane i zoptymalizowane. Tylko to GUI...

Zorin został zaprojektowany w taki sposób aby każdy, bez względu z jakiego systemu korzystał poprzednio poczuł się jak w domu. Do wyboru mamy od trzech (darmowa wersja Core) do sześciu (wersja płatna) konfiguracji pulpitu. Wszystko to możemy uzyskać dzięki autorskiemu środowisku nazwanym przez twórców Zorin Desktop environment, które do pewnego stopnia stara się naśladować inne środowiska graficzne. Poniżej przedstawiam zrzuty przedstawiające poszczególne pulpity*:
Windows 2000
Windows XP
Windows 7
OS X
GNOME 2.x

Unity



Dystrybucja została stworzona na bazie Ubuntu 14.04 LTS, co obecnie samo w sobie stanowi swoistą gwarancję stabilności i ogromnej ilości dostępnego oprogramowania.  Dodatkowo twórcy wprowadzili kilka swoich usprawnień, dzięki czemu Zorin sprawował się znacznie lepiej, niż Ubuntu tuż po swojej premierze. Nie miałem z tym systemem żadnych problemów.

Osobiście polecam tą dystrybucję wszystkim swoim znajomym chcącym spróbować czegoś nowego, co nie jest Windowsem czy Makiem. Jeżeli jesteś początkującym linuksiarzem i cenisz sobie prostotę obsługi i stabilność – ten system jest właśnie dla Ciebie.


*Przedstawione zrzuty ekranu są własnością grupy Zorin OS.

niedziela, 27 lipca 2014

KDE Plasma 5 – Pierwsze wrażenia.

KDE jest jednym z najbardziej liczących się środowisk graficznych stosowanych  w systemach operacyjnych GNU/Linux i zarazem najbardziej efektownym. To właśnie wszelkiego rodzaju „wodotryski” zachęciły mnie jako młodego użytkownika komputera do rozpoczęcia swojej przygody z pingwinkiem, gdyż wtedy liczyła się dla mnie bardziej forma, niż treść. Niestety pomimo umiarkowanie szybkiego działania na moim głównym blaszaku, nie byłem w stanie używać go na swoim służbowym laptopie ze względu na ogromną zasobożerność zwłaszcza od wersji oznaczonej numerkiem 4, która skutecznie mnie odstraszyła. Ostatecznie zmieniłem środowisko na nieco szybszego Cinnamona i używałem go z powodzeniem na każdym sprzęcie, na jakim pracowałem.

Elegancja i prostota.
Po przeczytaniu kilku pozytywnych opinii zadecydowałem, że może warto byłoby bliżej przyjrzeć się efektom pracy zespołu odpowiedzialnego za projekt KDE. Włączyłem maszynę wirtualną i po zalogowaniu się moja szczęka niemal opadła na podłogę. Zobaczyłem środowisko o jakim marzyłem nawet nie zdając sobie z tego sprawy. To, czego dokonali programiści przerosło moje oczekiwania. Motyw idealnie odpowiada moim wzorcom estetycznym, a całość działa niesamowicie szybko.
Zużycie ramu spadło niemal o połowę, procesor zachowuje się w miarę przyzwoicie. Nie zapominajmy jednak, że nie jest to jeszcze wersja stabilna. Ponadto znacznie poprawiono sposób zarządzania widgetami.

Bugi
W ciągu kilku godzin testowania dosłownie raz musiałem restartować x session z powodów bliżej mi nieznanych. Kilkukrotnie doświadczyłem również pomniejszych bugów w wyświetlaniu grafiki. Poza tymi małymi incydentami wszystko działało jak należy.

Werdykt(?)
Nie jestem w stanie wydać jednoznacznej oceny po zaledwie dwóch dobach testowania, jednak moje wstępne odczucia są bardzo pozytywne. KDE w wersji piątej możecie bez problemu pobrać na Ubuntu i pochodne oraz Archa (znajduje się w standardowych repozytoriach). Zapraszam do testów i zgłaszania bugów.

czwartek, 24 lipca 2014

Nowa wersja Firefoxa wydana.

Doczekaliśmy się kolejnego stabilnego wydania przeglądarki Mozilli, tym razem oznaczonej numerkiem 31. Zmiany, które wnosi ta aktualizacja są naprawdę spore.

Pierwsza rzecz, która rzuca się w oczy to pasek wyszukiwania, który pojawił się nad ulubionymi stronami podczas otwierania nowej karty. Z jego poziomu można też w bardzo prosty sposób zmienić silnik wyszukiwania. Bardzo podobne rozwiązanie zastosowano już w Operze i Google Chrome, co jeszcze bardziej upodobniło do siebie te przeglądarki. Zobaczmy, co jeszcze przyniosła ze sobą nowa aktualizacja.

Poprawa bezpieczeństwa.
Ostatnimi czasy lisek do najbezpieczniejszych nie należał. Wykrywalność złośliwego oprogramowania u konkurencji była średnio o 30% wyższa, za sprawą  Google Safe Browsing API z którego w tym wydaniu będzie również korzystał Firefox.

Szybkość i stabilność.
Nastąpił dość znaczny wzrost wydajności przeglądarki Mozilli względem poprzedniej wersji, niestety głównie w benchmarkach. Zwykły użytkownik prawdopodobnie tych zmian nawet nie odczuje. Dobrze jednak, że programiści zdają sobie sprawę z ociężałości ich produktu i ich starania w zakresie poprawy obecnej sytuacji należałoby  zaliczyć na plus. W poprzedniej wersji Firefox bardzo często crashował się w losowym momencie zarówno na moim komputerze, jak i kolegów z pracy. Przeglądarka była jednak bardzo stabilna na systemach z rodziny GNU/Linux zarówno na Archu jak i Mincie.

wtorek, 22 lipca 2014

Deepin 2014 - Oryginalność kosztem wydajności.

Szóstego lipca światło dzienne ujrzała nowa odsłona jednej z najciekawszych i najbardziej oryginalnych dystrybucji linuksa – Deepin 2014 (w poprzedniej wersji znana pod nazwą Linux Deepin).

W świecie systemów operacyjnych z rodziny GNU/Linux zdecydowanie ciężko o wyróżnienie się z  tłumu. Obecnie jesteśmy zalewani dziesiątkami (jeśli nie setkami) dystrybucji bazujących na tej najpopularniejszej - Ubuntu, które pomimo swojej niezawodności jest niestety - nudne.
Deepin 2014 niestety nie wyróżnia się pod tym względem na tle konkurencji, ponieważ powstał w oparciu najnowsze dziecko fundacji Canonical – Ubuntu 14.04 LTS. Co można uznać zarówno za jego wielką wadę, jak i zaletę – Jest to kwestia gustu i temat na osobny wpis, dlatego tym razem nie będę zagłębiał się zbyt mocno w tą kwestię
Jako, że w dniu premiery wersja ich systemu operacyjnego nie ustrzegła się od kilku błędów, mogących skutecznie uprzykrzać życie zwłaszcza nowym użytkownikom,  postanowiłem wstrzymać się z testowaniem przez jakiś czas, mając nadzieję, że wkrótce zostaną one usunięte. Większość z nich dotyczyła obsługi sprzętu, na którym była testowana dystrybucja takich jak sporadycznie pojawiający się czarny ekran przy wybudzaniu komputera ze stanu uśpienia, czy zmuszenie karty sieciowej wifi do współpracy – także przy wybudzaniu. Na szczęście problem zniknął kilka dni później po otrzymaniu kolejnej porcji łatek, dlatego w chwili, gdy czytacie ten wpis obsługa waszych maszyn na pewno uległa znacznej poprawie.
 
Pulpit wraz z panelem ustawień.
Wygląd
Estetyka interfejsu często potrafi wpłynąć na to, czy przeciętny użytkownik zdecyduje się na używanie danego systemu. Osoby odpowiedzialne za GUI  tej dystrybucji doskonale zdają sobie z tego sprawę dopieszczając każdy szczegół od aplikacji, po pulpit.

Twórcy Deepina od początku stawiali na własne rozwiązania w zakresie środowiska graficznego, które zmieniało się diametralnie wraz z każdą odsłoną systemu. Deweloperzy najwyraźniej nadal znajdują się w fazie eksperymentów mających na celu poprawienie komfortu użytkowania. Jest to autorskie środowisko nazwane po prostu Deepin Desktop Environment (DDE), które oparto o mocno zmodyfikowane gnome shell. Wszystko wygląda niczym połączenie interfejsu Mac OS X i Windows 8.
Wiele opcji można zmienić bezpośrednio na docku.



Ekran wylogowywania.


Wygoda użytkowania
Ciężko mi jednoznacznie ocenić tą szczególną cechę systemu. Na pewno wymaga on pewnej ilości czasu na zapoznanie się z pulpitem i sposobem jego użytkowania, co może odstraszać, jednak po nauczeniu się pewnych gestów i oswojeniu się ze środowiskiem jesteśmy w stanie poruszać się po nim bezproblemowo. Dystrybucja nie doczekała się polskiej wersji językowej, a centrum oprogramowania jest jeszcze pełne chińskich „krzaczków”, co mocno obniża moją końcową ocenę tego aspektu systemu.
 
Niestety nie znajdziemy tu języka polskiego.
Centrum oprogramowania Deepin



Responsywność
Niestety na kilku ciekawych rozwiązaniach i wyglądzie kończy się wyjątkowość tego systemu. Nie zrozumcie mnie źle. Nie jest to może najwolniejsza dystrybucja z jaką miałem do czynienia, jednak zdecydowanie odradzałbym zainstalowanie jej na starszym sprzęcie lub netbookach. Czysty system z uruchomionymi standardowymi usługami w tle używa około 550MB ramu. Natomiast nowszym sprzęcie wszystko zdaje się działać w miarę szybko, chociaż nadmierną żwawością również nie grzeszy. Zdarzają się sporadyczne przycięcia nawet na sprzęcie wyposażonym w procesor i7 obecnej generacji.
 
Ustawienia daty i czasu.
Stabilność
Całość działa raczej średnio stabilnie. Kilka razy wyświetliło mi się okno informujące o błędzie wewnętrznym systemu, raz wysiadł mi sterownik graficzny podczas pracy z edytorem tekstu, dwukrotnie musiałem także resetować blaszaka. Wszystko to stało się podczas około tygodniowego okresu testowego. Natomiast nie miałem większych kłopotów podczas testów na maszynie wirtualnej, więc wyżej wymienione problemy mogą być spowodowane moją konfiguracją sprzętu. 
 
Launcher aplikacji.

Deepin 2014 polecałbym antytradycjonalistom i osobom, które poszukują czegoś nowego i nie boją się eksperymentować z nowymi dystrybucjami, a także szukającym nowego podejścia do sposobu poruszania się po systemie. Średnio doświadczeni użytkownicy mogą poczuć się w miarę komfortowo już po krótkim okresie nauki. Dla osób, które na co dzień korzystają z dowolnej wersji Windowsa, zetknięcie z Deepinem może okazać się szokiem, z którego długo nie będą w stanie się otrząsnąć.


EDIT: Ostatnia aktualizacja może usunąć  Deepin Control Center. Aby je przywrócić należy otworzyć terminal i wpisać następującą komendę: sudo apt-get install dde-control-center